Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 17 kwietnia 2012

TRZY


 (perspektywa Andrewa)
Nie wiem, czy Amelia, się na mnie obraziła, ale od godziny nie wychodzi ze swojego przedziału. Zazwyczaj, gdy jedziemy autokarem, to moja podopieczna albo słucha muzyki albo po kilkunastu minutach siedzenia przed komputerem idzie do mnie i gadamy na różne tematy. Z ciekawości podszedłem do plastikowych drzwi, by sprawdzić czy nie ma muzyki włączonej, ale nie. Cisza. Postanowiłem zapukać i sprawdzić co robi. To zrobiłem. Otworzyłem drzwi i zobaczyłem, jak Am, bazgroli coś zawzięcie na ręce. Podszedłem do niej, i nawet nie próbujcie sobie wyobrażać moją minę gdy zobaczyłem co!
Harry – loczki, Niall – blondyn, Liam – śliczne ciemne oczy, Louis – jasne, Zayn – czarne włosy
Zauważyła mnie dopiero gdy zacząłem się śmiać.
-Co tu robisz? Pukałeś?
-Tak, ale ty byłaś zbyt zajęta i nie usłyszałaś! - znowu zaczem się śmiać
-Jesteś chamski. Zapisuje sobie ich imiona, żeby nie popełnić faux pass!
-Nie z tego się śmieje! Przy Liamie napisałaś śliczne ciemne oczy. - pokazałem na jej dłoń a ona ją pośpiesznie zakryła.
-Idź już stąd! - mruknęła
-Oj nie złość się tak. Słuchałaś jakiś ich piosenek? - zmieniłem temat, żeby nie czuła się już urażona
-Jednej. Tej najpopularniejszej. What makes you beautiful.
-Pamiętasz. - uśmiechnąłem się
-Mam to napisane na ekranie. - wskazała na laptopa Oboje zaczęliśmy się śmiać. Amelia zaproponowała mi, żebym został a ja ucieszyłem się, że nic się nie zmieniło. Nie chciałem samotnie spędzać tych trzynastu godzin podróży. Mieliśmy lecieć samolotem, ale Am, bardzo się boi A przecież będzie musiała lecieć już za dwa dni, do Angli. Po miłej pogawędce, moja podopieczna wyciągnęła ze swojej walizki butelkę. Po marudziłem trochę, że będzie śpiewać na kacu, żeby ukryć, że miałem dużą ochotę na alkohol. Od wieków (no dobra od tygodnia) nie miałem go w ustach. Szybko opróżniliśmy butelkę (ale to Amy wypiła jej więcej) i zacząłem się naprawdę martwić o to, że będzie śpiewała pijana.
-Mamy butelkę to możymy zagrać. - powiedziała niewyraźnie, ale zrozumiałem o co jej chodzi
-Nie da się grać w butelkę w dwójkę. - zauważyłem
-No to bez butelki.
-Połóż się lepiej i śpij. Już jest dwunasta a jutro koncert. I to jeszcze ostatni z trasy.
-Ja chcę grać! - zaprotestowała.
-No dobra. Ale tylko chwilkę. Zaczynaj. Pytanie czy wyzwanie?
-Hmm pytanie.
-Czy ja wyglądam jak gej? - zapytałem, gdy przypomniałem sobie naszą rozmowę w garderobie.
-Nie. No co ty. - machnęła ręką
-No bo w garderobie tak zasugerowałaś.
-A tam, jedno myślę drugie mówię trzecie robię. To teraz ty!
Wybrałem wyzwanie. Kazała mi zjeść pomarańczę, której nienawidzę. Przejadłem się jej gdy byłem mały i gdy musiałem ją skonsumować aż mi się rzygać zachciało. Gdy przyszła jej kolej wybrała ponownie pytanie. A to które jej zadałem, nie wiem skąd mi przyszło do głowy. Po prostu strasznie chciałem znać na nie odpowiedź.

 -Podobam ci się?

(perspektywa Amelii)
Nie byłam na tyle pijana, żeby nie rozumieć co Andrew do mnie powiedział. Zatkało mnie, bo szczerze mówiąc nie znałam na to pytanie odpowiedzi. Nigdy go sobie nie zadawałam. Popatrzyłam dokładnie na jego twarz. Miał ładne rysy twarzy, brązowe oczy i ciemne włosy.
-No tak. - wydukałam. On uśmiechnął się lekko. Ponownie wybrał wyzwanie a ja wpadłam na szalony pomysł.
-Pocałuj mnie.
-Ale aaa no Am, ja mam przecież żonę... - zaczął się wykręcać
-No dalej to przecież tylko gra. Nie takie rzeczy się robi grając w butelkę. - uśmiechnęłam się na myśl dnia, w którym grałam w tą grę z Kate i musiałam krzyknąć do ludzi na ulicy, że mam hemoroidy. Ona zaś musiała się zapytać czy nie ma ktoś papieru toaletowego bo jej się skończył. Zaczęłam się śmiać, a Andrew chciał wyjść, bo pewnie myślał, że mi się coś majaczy. Chwyciłam go za rękę, by go zatrzymać. Szepnęłam cicho „Stój” zanim nasze wargi się spotkały. Na dworze padał deszcz, a stuk i szum idealnie komponował się z harmonią naszego pocałunku. Nie, żebym całowała się po raz pierwszy ….. no dobra. To był mój pierwszy pocałunek. I ciesze się, że odbył się tam, wtedy i z nim. Gdy oderwaliśmy się od siebie on popatrzył mi prosto w oczy a potem wyszedł z pokoju.

Usiadł na swoim łóżku i patrzył smętnie w okno.
-Jesteś zły? - szepnęłam obejmując go lekko. Nie odpowiedział. - Zapomnij.
-Kiedy ja nie mogę! - wyszarpał się z moich objęć. - Jesteśmy z Marią razem od dziesięciu lat! A ja zachowałem się jak jakiś ostatni dupek.
-Nie musi o niczym wiedzieć.
-Nie będę już umiał spojrzeć jej w oczy.
-Oj gadasz jak w tych debilnych serialach obyczajowych typu Mody na sukces. No a tamto... to przecież tylko gra – przekonywałam
-Ale dla mnie nie! Jezu...czy można kochać dwie kobiety jednocześnie?
-Jeśli to czujesz to pewnie tak.
-A co jeśli jesteś tylko zauroczeniem które minie? Spaprze sobie tylko życie a ty będziesz tylko chwilowo …
-Przecież nie musisz się rozwodzić.
-Ale chce być szczery wobec Marii. A ty idź już do swojego pokoju. Późno już.
Przybliżyłam się do niego i pocałowałam delikatnie w kącik ust ale on nic na to nie zrobił więc wróciłam do pokoju i włączyłam sobie One Direction. Wpatrywałam się w jadące za mną autobusy zresztą ekipy puki nie zasnęłam.

(perspektywa Kasi)
Nie wiem, co się z nią działo, że się tak zachowywała ale chyba musiała wczoraj się nieźle upić. Patrzyła nie widzącym i pustym wzrokiem na widownie i dziwnie się ruszała. Myliła słowa i gubiła rytm. Ale fani klaskali. No i cóż to jest to co ma na ręce. Ma ją całą po bazgraną! Gdy po długim aplauzie wreszcie zeszła ze sceny spytałam jej się co się stało, ale zanim do niej doszłam napadło ją grono paparazzich.
-Czy spożywałaś alkohol przed występem? - spytała reporterka przykładając jej mikrofon bliżej ust
-Nie wasza sprawa!
-A co to za znaki masz na ręce?
-Harry, Liam, Louis, Zayn Niall, Harry, Liam, Louis, Zayn Niall …. - i zaczęła odchodzić od reporterów
-Czy planujesz występ wspólnie z One Direction?
-A tam chuj wam w dupę jadę do Anglii!

---------------
I jak? :d
Skrobnij komenta!
Sorka, że nie ma 1D, bo już się dopominacie, ale już w czwrtej części się pojawią!



niedziela, 15 kwietnia 2012

DWA


 Nie, żebym miała coś do mojego autobusu, ale jazda z nim dzień w dzień staje się męcząca. Nie myśląc o konsekwencjach pobiegłam w stronę przystanku autobusowego i wsiadłam w pierwszy lepszy autobus jadący w okolice dzielnicy North Center. Zaciągnęłam kaptur na głowę i patrzyłam się w okno. W busie nie był wiele osób, ale i tak starałam się nie zwracać na siebie uwagi. Naprawdę lubię moich fanów, ale czasami byli bardzo natarczywi, wręcz nieprzyjemni. Po zaledwie pięciu minutach jazdy zaczął dzwonić telefon, przez co zrobiłam wiele hałasu. Jak najszybciej wysiadłam, bo jeszcze by się ludzie zorientowali kim jestem.
-Halo? - mruknęłam cicho
-Nie halo tylko chce cię widzieć za chwilę pod autobusem! - wrzasnął Andrew
-Co ty sobie wyobrażasz? Gdzie ty w ogóle jesteś?
-Lown Street.
-CO?! Jezus Maria wracaj natychmiast! - i rozłączył się
Nie chciało mi się czekać na przyjazd kolejnego autobusu, więc zaczęłam biec. Pech chciał, że zaczął padać deszcz i przez te pięć minut szaleńczego pędu strasznie zmokłam, tak, e nie było na mnie suchej nitki. Gdy dotarłam do tourbusa musiałam wysłuchiwać kazań Andrewa, o swojej infantylności. Dowiedziałam się, że przez to, że biegłam przy takiej ulewie i, że przecież mogę się przeziębić albo nawet dostać zapalenia płuc w przeddzień ostatniego występu z mojej trasy koncertowej!
Weszłam do swojego przedziału w którym znajdowało się łóżko, mała szafka na ubrania i komódka, na książki i tego typu pierdołki. Wskoczyłam w luźny dres i spraną koszulkę z Adidasa po czym włączyłam laptopa. Od razu otworzyłam trzy zakładki:
Youtube
Blog jakiejś prze miłej fanki, która pisze bloga z opowiadaniem o mnie
Twitter
Na tym ostatnim, czekała mnie niespodzianka – nowy wpis
@Amy_Heart
Koncert w Chicago był bossski <3 Fani – najukochańsi na świecie!
A teraz – Nowy Yorku – szykuj się bo już jadę!
Muszę zmienić sobie hasło, bo Andrew zaspamuje mi profil tymi sweet komentami koncertów!
Fuck off dear Andrew! - Oto i moje nowe hasło. Zaczęłam pisać własną recenzję występu:
@Amy_Heart
APEL DO MOJEGO KOCHANEGO MANAGERA
Oducz się korzystania z mojego Twittera!
A teraz do moich fanów . Jak wspominałam na koncercie Love ya guys! Przede mną 14 (shit, aż tyle?) godzin jazdy autokarem. Chyba zacznę grać w Minecrafta dla zabicia czasu ….
Klik. I już wysłane. Nie wiem, co mnie skusiło do zrobienia tego, ale wpisałam w Google Grafika nazwę zespołu o którym opowiadał mi Andrew. Nie pamiętałam, ale wystarczyło, że pamiętałam pierwsze słowo. Wpisałam One i już wyskoczyło mi kilka wyników. ONE DIRECTION. Napisałam sobie to na ręce, żeby zapamiętać. Zaśmiałam się, gdy drugie w wyszukiwaniu zaraz po One Direction wyszło mi One Direction gej. Najechałam na jedno ze zdjęć i włączyłam tryb pełno ekranowy. Dokładnie zlustrowałam wszystkich chłopców dokładnie, i muszę przyznać, że jeden bardzo mi się spodobał.

----------------------------

Jak się podoba? 
Mnie niezbyt.
Jakieś nudne wyszło.
Bardzo proszę o komentarze, bo chcę znać Waszą opinię :D
Jeśli się nie podoba, to powiedzcie co dokładnie Wam nie pasuje a  się dostosuje.
Jak myślicie który chłopak spodoba się Amy? :D

piątek, 13 kwietnia 2012

JEDEN


 -Love ya Chicago! - krzyknęłam, na co moi fani zaczęli klaskać, piszczeć i wykrzykiwać mój pseudonim. - Good night darlings! - po tych słowach zeszłam ze sceny. Operatorzy świateł i inni moi współpracownicy zaczęli klaskać, jak po każdym udanym koncercie. Podałam jednemu z nich mikrofon i udałam się do garderoby, gdzie czekała na mnie nie miła niespodzianka w postaci mojego managera wylegującego się na sofie. Tyle razy mu mówiłam, że nie wolno mu wchodzić do mojej garderoby bez pozwolenia, ale weź ty coś powiedz Andrewowi....
-Wy-no-cha! - krzyknęłam a on odwrócił się nie pewnie w moją stronę po czym wstał
-Wiem, że miałem nie nie wchodzić, aż tak zapominalski nie jestem. - uśmiechnął się delikatnie
-No nie jestem tego pewna – mruknęłam, ale on na to nie zareagował i zaczął przekazywać mi swoją wiadomość:
-Mam dla ciebie pewną wiadomość. - zaczął
-Mów dalej.
-Nie będę owijał w bawełnę, bo nie lubię tego robić, ale dawno z nikim nie współpracowałaś i przydałoby się nagrać z kimś wspólną piosenkę.
-Aha – przyjęłam do wiadomości
-No i długo się zastanawiałem z kim mogłabyś występować. Wypadło mi na One Direction.
-Oj oj oj tusz mi się rozmazał! Masz może płyn do demakijażu? - powiedziałam po czym odwróciłam się w jego stronę.
-Znasz ich?
-Masz płyn do demakijażu? - ponowiłam pytanie
-Słuchaj to nie są żarty! Pokaże ci ich! - zaczął grzebać w swojej teczce i w końcu wyciągnął z niej mocno pomięte zdjęcie. - Oto i oni.
Wybuchłam śmiechem a Andrew patrzył na mnie jak na wariatkę. Szczerze mówiąc tak się wtedy czułam. Gdy zdążyłam się już trochę uspokoić powiedziałam:
-Przecież to są geje! - i znowu zaczęłam rechotać
-Nazywasz tak wszystkich chłopaków w rurkach. - powiedział spokojnie, przez co zrobiło mi się jeszcze bardziej głupio, bo dalej się śmiałam
-Słuchaj. Nie ma czegoś takiego jak rurki męskie. Są albo damskie albo pedalskie!
-Ja mam na sobie rurki. - mruknął mój manager. Rzeczywiście. Miał.
-Oj ale ty masz, żonę i dzieci. - odwróciłam się do torby i wyciągnęłam papierosa. Andrew trochę po marudził, że zadymię pokój i że zniszczę płuca nie tylko sobie ale i jemu, ale potem się uspokoił i ponownie podjął rozmowę.
-Ten tu, Liam też ma dziewczynę. - powiedział a ja zaczęłam się przyglądać temu chłopakowi.
-A no tak. Selenę Gomez. - stwierdziłam po dłuższym zastanowieniu i zgasiłam papierosa w popielniczce
-Jak to? - powiedział zdziwiony
-A to nie jest Justin Bieber – znowu zaczęłam się śmiać
-To nie jest śmieszne, a twoje żarty są nie na miejscu. To bardzo mili chłopcy. - przekonywał
-Taa. Justin Timberlake też miał być uroczym młodzieńcem i co z tego wyszło?
-Będziesz mi to wypominać do końca życia?
-Nieee, no co ty! Po współpracy z Once Collection będę ci wypominać ich!
-One Direction. - poprawił ignorując dalszą część mojej wypowiedzi – Mają trzydzieści milionów fanów na Facebooku. - zmienił temat
-A ja mam pięćdziesiąt!
-A połowa twoich fanów lubi również One Direction. Jeśli będziecie współpracować razem, uszczęśliwisz ich.
-A co z drugą połową?
-Słuchaj, nie będę się z tobą cackał jeśli nie wystąpisz z nimi, to możesz zapomnieć o butach Armaniego!
-Ohhh! - wrzasnęłam. Chwilę po tym wszedł do pokoju zmieszany moim wrzaskiem szofer i oznajmił, że autobus już jest podstawiony.
-Już idziemy! - zapewnił manager. A gdy szofer wyszedł kontynuowałam rozmowę
-Oskarżą mnie o wspieranie homoseksualizmu!
-Mówię ci, że nie są gejami!
-Wiesz co, możesz sobie ich bronić, no bo w końcu siła w rodzinie ale ja wiem swoje! - i wyszłam

-------------------------

I jak Wam się podoba ? :D 
Mam nadzieje że przypadnie Wam do gustu.
I pamiętaj - skrobnij komenta!

czwartek, 12 kwietnia 2012

Bohaterowie + wprowadzenie

Witam!
To mój pierwszy blog z opowiadaniem więc proszę o wyrozumiałość!
Będę je pisać w pierwszej osobie, ale będę się wcielać też w inne postacie oprócz głównej bohaterki którą już za chwilę poznacie.

Główna bohaterka zwie się Amelia Tomczak, ale większość świata zna ją jako Amy Heart, gdyż pod takim oto właśnie pseudonimem ona występuje. W wieku 16 lat wyrwała się z rodzinnych Katowic i rozpoczęła karierę. Po dwóch latach (w wieku 18) jej kariera nabrała tempa i zaczęła występować już nie tylko w Europie ale i w Ameryce. Jak większość pism plotkarskich donosi jest ona pustą lalą.

Kasia Michalska, zwana przez Amelie Kate, jest jej najlepszą przyjaciółką ale powoli zaczyna mieć dość tego, że Amy strasznie gwiazdorzy.

Andrew Londer jest menagerem (tak to się piszę? o.O) Amy ma  34 lata, żonę Marie i dzieci: Alexa i Anne.

ONE DIRECTION
W ich skład wchodzą Louis, Liam., Harry, Niall i Zayn.

Akcja mojego opowiadania zaczyna się po koncercie Amy w Chicago.

Jak bohaterowie Wam się podobają :D ?
Już niedługo pierwsza część!
Jebnij komenta, dla Ciebie chwila a dla mnie motywacja ;)