Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 5 lipca 2012

PIĘĆ "Spotkanie"


Perspektywa Nialla

Kiedy ona tu przyjedzie? Czekałem całą noc i nic! Liam też całkiem się nią zainteresował. Przesłałem mu kilka jej piosenek na telefon. Jarał się nimi przez większość wczorajszego wieczora. Nawet Danielle się spodobała. Zayn wgłębiał się w jej biografię, by potem zrobić dobra wrażenie i zaciągnąć na jakąś fajną imprezę. A przecież on podobno chodzi z Perrie! E tam, zawsze był z niego rasowy podrywacz! Wszystkie laski lecą na ten jego żel we włosach i buntowniczą naturę. Ma prawie tak wielkie powodzenie jak Harry, który w tym momencie właśnie gadał z jakąś laską.
Zszedłem na dół w samych spodenkach. Fryzurę miałem całą pomierzwioną. Dopiero co wstałem, więc nie miałem czasu się uczesać. Za to Liam chyba miał. Siedział na sofie w eleganckiej czerwonej koszulce (która jest zresztą moja) i w białych rurkach (również najprawdopodobniej moich). Fryzurę miał tak uczesaną jak na jakiś koncert. A z tego co wiem to dzisiaj mamy wolne. Usiadłem obok niego i włączyłem telewizor. I wtedy zauważyłem co mój kolega zajada. Kanapkę, owszem, ale nie z byle czym! Z NUTELLĄ! 
-Skąd to masz? - spytałem wymawiając osobno każde słowo, bardzoooo powoli
-Było w szafce!
Zacząłem energiczny bieg do kuchni i do szafki w której trzymamy słodycze. I widok który tam mnie spotkał był przerażający. NIE MA NUTELLI! Jest tylko jedno miejsce w którym może być......NIEEEEEE! EPIC FAIL! Wielki słój znajdował się w koszu całkowicie opróżniony!
-Liam! Zabiję cię! - chwyciłem do rąk dwie łyżeczki i zacząłem gonić Liama po całym pokoju.
-Nialler! Keep calm! - wrzeszczał
W tej samej po schodach zszedł golusieńki Hazza.
-Kto mi wziął bokserki! - wrzasnął. Atmosfera  w pokoju zmieniła się w jeden wielki wrzask. Liam dalej uciekał a ja nie odpuszczałem. Hazza całkowicie nagi szukał majtek. 
-Przyznawać się kto mi wziął gacie! - powtórzył pytanie nieźle już wkurzony Harry
Wtedy najstarszy z One Direction pojawił się w pokoju z czerwonymi bokserkami. Potrząsnął nimi Hazzie przed oczami
-Ktoś się nie bał i zajebał! - krzyknął Lou i zaczął się śmiać
-Oddawaj staruchu!
-Chcesz? To po nie skacz loczek! - Louis podniósł rękę w górę jak najwyżej potrafił a "loczek" starał się do nich dosięgnąć. 
W tym momencie, gdy naga, bojąca się łyżek, kochająca marchewki i jedzenie strona 1D szalała w pokoju do pokoju wszedł nikt inny jak nie... AMY!

Perspektywa Amy
Otworzyłam białe drzwi do domu w którym aktualnie urzędowali One Direction . Zdziwiłam się gdy zobaczyłam uroczego blondynka zapewne .... (chwila na popatrzenie na rękę).... Kurde! Zmyło mi się! W każdym bądź razie blondas gonił mojego kochanego Louisa (albo Liama nie pamiętam imienia) dwiema ... łyżeczkami. Drugi kąt pokoju był jeszcze ciekawszy! Harry (jedyne imię które pamiętałam) CAŁKOWICIE NAGI skakał by dosięgnąć majtek. Zawzięcie nie chciał mu ich dać Liam (lub Louis, albo może Zayn) z fryzurką alla Justin Bieber. Chwilę po moim wejściu do pokoju wkroczyła młoda wysoka czarnowłosa dziewczyna.
-Co tu się dzieje? - zapytała całkiem poważnie, stając na środku pokoju z skrzyżowanymi na piersiach rękami
-Też bym chciała wiedzieć! - powiedziałam z trudem powstrzymując śmiech, ale przybierając podobną pozę to tej którą przyjęła czarno włosa piękność
-On mi wziął bokserki! I to te czerwone co mi pasują do conversów co chciałem dziś założyć! - wyżalił się loczkowaty chłopak
-Ktoś się nie bał i zaje... - nie dokończył zdanie ten co mu te całe majtki wziął
-Cieszę się że powtarzasz po raz setny swe ukochane powiedzonko ale oddaj mu te gacie. Jest tu w tym domu tylko jeden chłopak którego mam ochotę oglądać nago, i przykro mi ale to nie ty Hazza. I ty  Lou też nim nie jesteś! - chłopcy poszli posłusznie na górę. Już wiem kto "nosi spodnie" w tym domu. I to dosłownie tylko ona, i ten chłopak co mi się tak strasznie podoba mają na sobie spodnie. 
-O co wam poszło tym razem? - spytała podkreślając słowo t y m  r a z e m
-On mi wpierdzielił całą nutellę!
-Coś przeczuwałam, że poszło o jedzenie. A teraz pozwólcie że sama i z godnością powitam naszego gościa! 
Poczekała aż wszyscy wyjdą i zaczęła
-Przepraszam za to zdarzenie, ale oni tak codziennie. Spróbuj pomieszkać sama z piątką chłopaków to się dowiesz jaka to męczarnia. Ale mój chłopak mnie bardzo wspiera. Odgrywamy tu taką rolę mamy i taty. - powiedziała - A tak w ogóle to jestem Danielle. Fanka. Jestem zaszczycona, że mogę cię poznać Amelio!
-Wolę Amy. - odparłam sucho - Miło mi cię poznać Daniele. Wydajesz się miłą dziewczyną
-Za nie długo się okażę, czy tylko ci się wydaje! - zaczęłyśmy się śmiać. Zapowiadało się miłe popołudnie

Perspektywa Andrewa

Dopiero gdy zauważyłem, że Amy weszła do domu chłopaków w spokoju odjechałem. Umówiłem się z Kasią, że ją gdzieś podwiozę i pogadamy o zdarzeniach z samolotu. Amy wczoraj serio przegięła! Kasia to przecież miła, ufna dziewczyna. Moja podopieczna strasznie zawiodła jej zaufanie. Pomyśleć, że to były przyjaciółki! Po kilku minutach dojechałem na miejsce - do Starbucksa. 
-Cześć! - pomachała do mnie wesoło. Jakby wczoraj nic się nie stało. Popatrzyłem na nią z innej strony. To nie jest koleżanka mojej koleżanki. To jest Kasia. Wesoła blondynka, może trochę zbyt ufna o przyjaznym nastawieniu.
Odmachałem. Usiedliśmy przy jednym ze stolików i zamówiliśmy sobie dwie latte z karmelem. Sącząc napój rozmawialiśmy o różnych rzeczach. Staraliśmy się omijać drażliwe tematy w tym wypadku - Amy.
-Masz gdzie spać? - spytała Kasia mieszając kawę łyżeczką i zlizując z niej karmel
-Szczerze to nie. Chętnie bym wrócił do Chicago, ale muszę pilnować Amy, żeby napisała te piosenkę z chłopakami. Znajdę sobie jakiś domek i wynajmę go na miesiąc. A ty wracasz do USA czy do Polski?
-Zawsze chciałam jechać do Londynu. A teraz nie zrezygnuje tak szybko. Pokręcę się tu kilka tygodni a potem zobaczymy.
-Masz pieniądze by coś wynająć? - zapytałem nie pewnie. Nie utrzymywała się przecież sama
-No coś tam mam. Ale znając mój tryb życia, wydam w tydzień a potem. No cóż jeśli mi się spodoba, może ktoś potrzebuje kelnerki albo kogoś na zmywak. - powiedziała smutno. Chyba nie zbyt się paliła do roboty, przez większość czasu utrzymywała ją sławna koleżanka
-Nie wrócisz do Chicago? A może do Polski? - przecież miała tam rodzinę
-Nie mam pieniędzy na bilet. A poza tym i tak wynajmowałam tam skromny apartamencik. Nigdzie nie mam domu na stałe. Żyje podróżami. Żyje chwilą. A co do Polski... zrobiłam awanturę w domu i pojechałam bez pożegnania. Rodzice pewnie już o mnie zapomnieli a jeśli pamiętają to nienawidzą. Strasznie żałuje, ale już za późno by to odwrócić. Już od dwóch lat się do nich nie odzywam. - powiedziała. Łezka jej się zakręciła w oku ale szybko ją wytarła. Zrobiło mi się jej żal. Była strasznie przywiązana do Amelii... Na jej rzecz opuściła rodziców. A ona tak okropnie ją potraktowała. Wpadłem na pomysł.
-Ja muszę sobie coś nająć. Będę tu przez następny miesiąc. Możemy sobie znaleźć jakiś dom, jeśli ciebie to nie krępuje......

Perspektywa Kate


Andrew nie jest młody. Ale starym dziadkiem nie jest. Ale, piętnaście lat różnicy między nami jest. A teraz proponuje, żebym z nim zamieszkała. A jeszcze wczoraj całował się z moją przyjaciółką. Przepraszam, z moją ex przyjaciółką. Po co ją wspominam! Sama mówiłam - żyje chwilą. Only Life Once. Popatrzyłam na swój nadgarstek tam mam to wytatuowane.
-Dziękuje! - przytuliłam go czule - Jesteś świetnym przyjacielem. Nie można się na tobie zawieść.
-Zawsze do twoich usług Kasiu! - uśmiechnął się do mnie miło. Zapłacił z kawę i wyszliśmy razem.
-Tutaj nie daleko jest biuro nieruchomości! Znajdziemy sobie jakąś przytulną chatkę do wynajęcia.
Przytaknęłam głową i złapałam go za rękę. To może być początek wspaniałej przyjaźni.

Perspektywa Zayna


Zacząłem się strasznie śmiać. Amy opowiadała mi o tym jaki "widoczek" zastała przychodząc do nas do domu. Niech się przyzwyczaja. Tutaj napotkanie się na gołego Harrego to nic dziwnego.
-Czemu wziąłeś mu majtki? - spytała Danielle. Jakby nie wiedziała!
-Bo chciałem się napatrzeć! - zaśmiał się Lou i uszczypnął Hazzę w policzek
Amy zaczęła się strasznie śmiać.
-Więc takie wasze Gej Party to normalka! - powiedziała amerykańskim akcentem, więc wyszło jak by mówiła "gej pardi". Tym razem to ja zacząłem rechotać.
-Co rżysz? - spytała zdziwiona moją reakcją
-Masz świetny akcent! A propo imprez, urządzamy w domu Pardi dla najbliższych znajomych?
Zauważyłem, że Amy się lekko speszyła. Nie wzięła ze sobą nikogo? Przecież pisali, że wyjeżdża z jakąś znajomą.
-Dla mnie może być. Kocham imprezy. Po dzwonie do kogo się da. Najwyżej będzie nam towarzyszyć mój manager.
-Nie, nie. Zaproś znajomych, może napatoczymy się na jakąś gwiazdę. Cheryl Cole podobno jest w Londynie. - zaproponował Liam, który przez większość wcześniejszej rozmowy się nie odzywał.
-Nie, jeszcze się paparazzi zlecą! Nie możemy imprezować w siódemkę? - spytała Amy
-Moja dziewczyna jest w mieście. Możemy zaprosić nasze laski! - powiedział Lou.
Nie, nie możemy zaprosić dziewczyn. Z Perry nie będę u boku nie będę mógł w spokoju poflirtować z Amy!
-Nie będzie takiej atmosfery! - powiedziałem szybko - Zróbmy kameralną imprezę!
-A ja jestem głodny!  - krzyknął Nialler
-Też mi nowość! - mru. knął Harry
-Zmówmy pizzę! - powiedziała Amy
Po piętnastu minutach dyskutowania na temat smaku pizzy wybraliśmy z grzybami szynką serem i oliwkami.
Zasiedliśmy przy stole w salonie i zauważyłem, jak Amy wgapia się w czerwoną plamę na dywanie.
-To sos do pizzy. - szepnąłem. A ona posłała mi jeden z najpiękniejszych uśmiechów jakie miała w zanadrzu. Oh, chyba się zauroczyłem...


Perspektywa Nialla


Patrzyłem bezczynnie na to, jak Zayn ślini się na widok Amy. Gdyby Perry to widziała! Zayn jest świetnym kumplem, ale podrywaczem strasznym. Gdyby Amy była moją dziewczyną traktowałbym ją jak królewnę! Ale ona nawet na mnie nie popatrzy. Przez całe popołudnie śmiała się i rozmawiała z Malikiem. Nawet nie mogłem się spokojnie rozkoszować smakiem pizzy! Cały czas obserwowałem zakochane gołąbeczki. Około osiemnastej wpadł do nas Andrew - manager Amy. Gdy tylko się zjawił Amy zerwała się z fotela i podbiegła do niego by podarować mu wielkiego przytulasa. Uśmiechnęła się dwu znacznie. Czy z nim też kręci?
-Jak się tu czujesz? - spytał mężczyzna
-Świetnie. A wiesz, dzisiaj urządzamy imprezę! - powiedziała
-Oh super! Czyli, że się dogadujecie tak?
Amy pokiwała głową i uśmiechnęła się jeszcze raz. Oparła się rękami o tors Andrewa. A ja poczułem ukłucie zazdrości.
-Ale ciebie nie zaprosimy! - powiedziała głosem czteroletniego dziecka
-No jeszcze będę mieć okazję żeby się tu do was wbić na domówkę!
-Jak to? - uśmiech z jej twarzy znikł a ona mówiła już poważnie
-Nie wiecie? - spytał patrząc na nas. Zauważył nasze zdziwione miny - Manager nic wam nie powiedział? Macie napisać razem z Amy kilka piosenek. Pomieszkacie razem  przez miesiąc, żeby móc lepiej współpracować!
JEST! Krzyczałem w duszy

Perspektywa Amy

WTF?

Perspektywa Zayna

Jej! Więcej czasu by ją zdobyć!

Perspektywa Louisa 

No to super! Do końca miesiąca muszę z nią wytrzymać?!

Perspektywa Danielle

Fajnie! Może się z nią zaprzyjaźnię?

-------------------------------------

No i jak? :D
Podoba się - pisz
Nie podoba się - też pisz
Po prostu potrzebuje motywacji
Mam taki charakter, że łatwo się poddaje
Możesz dodać komentarz jako anonim, mnie tam nie przeszkadza
Już chyba nie zdążę napisać w tym tygodniu szóstki.
Przepraszam musicie poczekać do 28!


wtorek, 3 lipca 2012

CZTERY



Perspektywa Louisa

-Kiedy ona wreszcie przyjedzie no kiedy, kiedy, kiedy? - marudził Niall zajadając się pizzą. On, najbardziej ze wszystkich cieszył się na przyjazd tej całej Amy, czy tam Amelie. Mnie, szczerze w ogóle to nie rusza - gwiazda jak gwiazda. I to podobno strasznie chamska.
 -Dopiero co wyjechała, nie widziałeś wywiadu w telewizji? - zapytał Harry, który nie wiadomo skąd się tu znalazł. Przecież był na randce.
 -Gdzie widziałeś? Przecież na jej Twitterze nie ma! - skarżył się Niall, który błyskawicznie doskoczył do laptopa i zaczął coś wystukiwać swoimi brudnymi paluchami. Wtedy oprzytomniałem i przypomniałem sobie, że to mój nowy komputer.
 -Niall! - wrzasnąłem na cały dom - Wypierdalaj od mojego komputera! - blondas podniósł ręce do góry i coś tam zaczął mruczeć, o tym, że jestem przewrażliwiony i w ogóle jakiś dziwny. Usiadł na swoim ukochanym fotelu, położył sobie na kolanach pudełko z pizzą i włączył telewizor na jakiś kanał muzyczny.
 "Witam w dzisiejszej hot plocie!" powiedziała miło uśmiechająca się dziewczyna w szortach i bluzce na ramiączkach "Przed chwilą usłyszeliście najnowszy kawałek Amy Hart "Let have fun", ostatnio wokalistka zabawiła się trochę za bardzo. Na ostatnim koncercie wystąpiła pijana. Na dodatek, na ręce miała wypisane imiona chłopaków z brytyjskiego boysbandu One Direction" 
W tym momencie uradowany blondas zaczął skakać z radości. Zapomniał jednak, że na kolanach wciąż miał pudełko pizzy. Ostatni jej kawałek, z podwójnym sosem spadł na dywan. Wesoła mina Nialla zmieniła się w smutny grymas.
 - NIEE! Ostatni kawałek! - wygiął usta w podkówkę i prawie się rozryczał. I wtedy do pokoju wszedł Liam
 -Co tu się dzieje? - spytał z miną wściekłego tatusia. W tym momencie popatrzył na nasz biały dywan który był cały popaćkany czerwonym sosem - Co to jest! Nie no, ten dywan jest nowy! I to jeszcze biały. A dzisiaj przyjdzie Amy! - usiadł na sofie i chwycił się za głowę. Chwilę później zjawił się ostatni członek One Direction, którego jeszcze nie było.
 -Nie żadna Amy, tylko Amelia Tomciak! - poprawił Liama Zayn, wymawiając polskie nazwisko ze słodkim brytyjskim akcentem :*
 -A ty skąd to wiesz? - spytałem zdziwiony - Odkąd jesteś jej fanem?
 -Od kiedy wiem, że do nas przyjeżdża!
 -A co cię to obchodzi, że przyjeżdża, nie pierwsza gwiazdą z którą współpracujesz.
 -Och, no bo jak już przyjedzie to będzie .........
Katy Perry's on replay, She's on replay,DJ got the floor to shake The floor to shake People going all the way Yeah, all the way , I'm still wide awake - Zaczął śpiewać swoją kwestie Harry, potem, refren, śpiewali już wszyscy. Nawet ja, mimo woli do końca dnia nuciłem piosenkę tytułową naszej pierwszej płyty.

W tym samym czasie Perspektywa Amy

-Andrew, czemu ten samolot się kiwa? - spytałam przerażona, starając się nie patrzeć przez okno, ani nie myśleć o tym że wznoszę się tysiące metrów w górę.
 -Bo skręca. Amy, przecież już leciałaś nie raz samolotem. Choćby do Ameryki! - powiedział mój menager.
 -Ale to co innego! - wrzasnęłam po czym zasłoniłam okna. Kusił by mnie piękny widoczek. Włączyłam ipoda, i poszukałam albumu którego ostatnio ściągnęłam. Lady Gaga, Madonna, Natalia Kilss....Jest! One Direction - Up all night. Wybrałam swoją ulubioną piosenkę - noszącą ten sam tytuł co płyta.
 "We gonna stay up all night" podśpiewywałam pod nosem. Przez następne 30 minut cały czas słuchałam tylko tej piosenki. Andrew czytał jakieś czasopismo z moją mordą na okładce, jakiś asystent, Phill jeśli się nie mylę, zawzięcie coś bazgrolił w swoim "świętym zeszyciku" (nazywałam go tak, bo za każdym razem gdy chciałam go zobaczyć to wrzeszczał okropnie. Każdy był czymś zajęty, tylko Kate wierciła się cały czas, nie wiedziała co robić.
 -Hej, co tak cicho?! Rozkręćmy tu jakąś imprezę! - wrzasnęła tak głośno, że nawet ze słuchawkami w uszach słyszałam jej donośny głos.
 -Kate! Keep calm! Każdy coś robi tyko ty drzesz mordę! - wrzasnęłam, tak głośno jak nigdy głosu nie podnosiłam
-Spokój! Ja się po prostu nudzę! - tłumaczyła swoje zachowanie Kate
 -Tylko idioci się nudzą!
Perspektywa Kate

Z Amelią przyjaźnie się od wielu lat. Wspierałam ją zanim jeszcze stała się Amy. Kocham Amelię, uśmiechniętą miłą twarz która ma nie wyparzony język i usta, które nigdy się nie zamykają. Amelia dużo się śmieje, najczęściej z samej siebie. Amelia to moja najlepsza przyjaciółka. To Amy, jest tą której nienawidzę. Amy jest przeklinającą i pijącą non stop gwiazdą, która ma mega krytyczne spojrzenie na świat, na siebie patrzy jak na miss perfekt a jeśli ktoś to podważa to ona od razu wpada w szał. A jeśli ktoś myśli, że Amelia była pyskata to Amy zrobi na kimś takim okropne wrażenie. Ona po prostu gwiazdorzy. Dla Amy nie jestem Kasią - Best Friend Forever, lekko nie rozgarniętą typową blondynką, tylko Kate - jedną z wielu asystentek na którą można się wydrzeć gdy jest się złym. Od kiedy Amy przeważa nad Amelią muszę znosić codzienne złośliwe docinki ale teraz coś we mnie pękło. No po prostu Amy przegięła!
 -Kim ty sobie wyobrażasz, że jesteś? - zapytałam retorycznie, ale moją koleżanka chyba nie zrozumiała aluzji
 -Jest Amy Hart, najpopularniejsza wokalistka sezonu. - powiedziała, jakby cytowała notatkę z Wikipedii
 -A gdzie jest Amelia, która kiedyś była podobno była moją najlepszą przyjaciółką? Która nigdy nie nazwałaby mnie idiotką?
 -Jestem sławna! Ludzi mojej klasy obowiązują inne prawa! - rzekła, jakby była jakąś królewną!
 -Nie, jesteś moją przyjaciółką! A przyjaciół obowiązują te same zasady! Mogłabyś być królową angielską a ja rybakiem w biednej wsi w Afryce, jesteśmy At last I got my friends! Te same reguły!
 -Czy ty masz do mnie jakieś zastrzeżenia? - powiedziała z miną miss perfekcji. Z miną której nie lubię najbardziej - A może my nie jesteśmy już przyjaciółkami? - powiedziała ściszając ostatnie zdanie
 -Wiesz ostatnio co raz częściej mi się tak wydaje - powiedziałam równie cicho, łamiącym się głosem
 -Wiesz co? Nie potrzebuję cię! Mam miliony wielbicieli! - powiedziała wracając do poprzedniego tonu
 -Tak? To teraz masz o jednego mniej! - przypomniała mi się scenka z jednego z seriali które oglądam. Scenka jakby z niego wzięta. Myślałam, że takie masakry nie zdarzają się w normalnym życiu. Ale jednak.... Wyjęłam swoją walizkę z półki a Amy popatrzyła na mnie zdziwiona.
 -To nie autobus panienko ze wsi! Nie zatrzymasz się na przystanku na żądanie, jeśli zrobisz loda kierowcy! - popatrzyłam na nią mocno zbulwersowana. To ona ma mnie za kogoś takiego? Nawet Andrew zszokowany oderwał wzrok od gazety i chwycił podopieczną za rękę. "Amy licz się ze słowami!" szepnął jej do ucha.
 -Dobrze wiem co mówię! Idziesz skarbie? - powiedziała.
 Rzuciłam walizkę na ziemię i zamknęłam się w łazience. Chciało mi się płakać, ale po prostu zabrakło mi łez. Moja przyjaciółka z dzieciństwa gada o mnie takie rzeczy! Usiadłam na toalecie, z zamiarem przesiedzenia tam reszty lotu, gdy usłyszałam jakieś niewyraźne szepty.
 "Nie powinnaś była" "To dla mnie trudne" "Wiem, jak możesz mnie pocieszyć!"
 I cisza. Zaciekawiona wychyliłam głowę zza drzwi łazienki i nie uwierzyłam własnym oczom! Andrew gładził włosy Amy i całował delikatnie policzki usta, szyję.

Wpadłam na szatański plan. Wyciągnęłam z kieszeni spodni telefon.

Pstryk! Pstryk!

Teraz tylko włączyć internet...parę kliknięć. I gotowe! Zdjęcie całujących się Amy i Andrewa zostało umieszczone na najpopularniejszym amerykańskim portalu plotkarskim!

Teraz świat pozna moją kochaną Amy.




-------------------------------------------------------

Pierwsza rzecz - PRZEPRASZAM!

Strasznie długo nie pisałam. Powód jeden - szkoła.

Miałam parę okazji, żeby tu wejść, ale pomyślałam po co, skoro i tak nikt nie wchodzi?

No, ale zobaczyłam komentarz Ciasteczkowy Potworcio

Pomyślałam a jednak ta moja nędzna pisanina ma sens?

Dziękuję bardzo tej osobie, za zmotywowanie mnie do dalszej pracy!

Jestem Ci wdzięczna!

Co do rozdziału - nie taki najgorszy, ale sami oceńcie - Warty tyle czasu czekania?

Mam nadzieję, że chociaż troszkę się zrekompensowałam.

Postanowiłam skłócić ze sobą Kate i Amy. A co moje opowiadanie mogę! Dajmy troszkę "dreszczyku emocji" :D

Jutro coś jeszcze skrobnę i ostrzegam - jutro ostatni post w tym miesiącu, bo wyjeżdżam na obóz! Przyjadę dopiero pod koniec lipca. Jutro postaram się jeszcze o jakieś dwa wpisy (część 5 i 6) a potem przykro mi nie mogę więcej publikować! Siódmej części spodziewajcie się około 28.

Miłych wakacji :***