(perspektywa Andrewa)
Nie wiem, czy Amelia, się na mnie obraziła, ale od godziny nie
wychodzi ze swojego przedziału. Zazwyczaj, gdy jedziemy autokarem,
to moja podopieczna albo słucha muzyki albo po kilkunastu minutach
siedzenia przed komputerem idzie do mnie i gadamy na różne tematy.
Z ciekawości podszedłem do plastikowych drzwi, by sprawdzić czy
nie ma muzyki włączonej, ale nie. Cisza. Postanowiłem zapukać i
sprawdzić co robi. To zrobiłem. Otworzyłem drzwi i zobaczyłem,
jak Am, bazgroli coś zawzięcie na ręce. Podszedłem do niej, i
nawet nie próbujcie sobie wyobrażać moją minę gdy zobaczyłem
co!
Harry –
loczki, Niall – blondyn, Liam – śliczne ciemne oczy, Louis –
jasne, Zayn – czarne włosy
Zauważyła mnie dopiero gdy zacząłem się śmiać.
-Co tu robisz? Pukałeś?
-Tak, ale ty byłaś zbyt zajęta i nie usłyszałaś! - znowu zaczem
się śmiać
-Jesteś chamski. Zapisuje sobie ich imiona, żeby nie popełnić
faux pass!
-Nie z tego się śmieje! Przy Liamie napisałaś śliczne ciemne
oczy. - pokazałem na jej dłoń a ona ją pośpiesznie zakryła.
-Idź już stąd! - mruknęła
-Oj nie złość się tak. Słuchałaś jakiś ich piosenek? -
zmieniłem temat, żeby nie czuła się już urażona
-Jednej. Tej najpopularniejszej. What makes you beautiful.
-Pamiętasz. - uśmiechnąłem się
-Mam to napisane na ekranie. - wskazała na laptopa Oboje zaczęliśmy
się śmiać. Amelia zaproponowała mi, żebym został a ja
ucieszyłem się, że nic się nie zmieniło. Nie chciałem samotnie
spędzać tych trzynastu godzin podróży. Mieliśmy lecieć
samolotem, ale Am, bardzo się boi A przecież będzie musiała
lecieć już za dwa dni, do Angli. Po miłej pogawędce, moja
podopieczna wyciągnęła ze swojej walizki butelkę. Po marudziłem
trochę, że będzie śpiewać na kacu, żeby ukryć, że miałem
dużą ochotę na alkohol. Od wieków (no dobra od tygodnia) nie
miałem go w ustach. Szybko opróżniliśmy butelkę (ale to Amy
wypiła jej więcej) i zacząłem się naprawdę martwić o to, że
będzie śpiewała pijana.
-Mamy butelkę to możymy zagrać. - powiedziała niewyraźnie, ale
zrozumiałem o co jej chodzi
-Nie da się grać w butelkę w dwójkę. - zauważyłem
-No to bez butelki.
-Połóż się lepiej i śpij. Już jest dwunasta a jutro koncert. I
to jeszcze ostatni z trasy.
-Ja chcę grać! - zaprotestowała.
-No dobra. Ale tylko chwilkę. Zaczynaj. Pytanie czy wyzwanie?
-Hmm pytanie.
-Czy ja wyglądam jak gej? - zapytałem, gdy przypomniałem sobie
naszą rozmowę w garderobie.
-Nie. No co ty. - machnęła ręką
-No bo w garderobie tak zasugerowałaś.
-A tam, jedno myślę drugie mówię trzecie robię. To teraz ty!
Wybrałem wyzwanie. Kazała mi zjeść pomarańczę, której
nienawidzę. Przejadłem się jej gdy byłem mały i gdy musiałem ją
skonsumować aż mi się rzygać zachciało. Gdy przyszła jej kolej
wybrała ponownie pytanie. A to które jej zadałem, nie wiem skąd
mi przyszło do głowy. Po prostu strasznie chciałem znać na nie
odpowiedź.
-Podobam ci się?
(perspektywa Amelii)
Nie byłam na tyle pijana, żeby nie rozumieć co Andrew do mnie
powiedział. Zatkało mnie, bo szczerze mówiąc nie znałam na to
pytanie odpowiedzi. Nigdy go sobie nie zadawałam. Popatrzyłam
dokładnie na jego twarz. Miał ładne rysy twarzy, brązowe oczy i
ciemne włosy.
-No tak. - wydukałam. On uśmiechnął się lekko. Ponownie wybrał
wyzwanie a ja wpadłam na szalony pomysł.
-Pocałuj mnie.
-Ale aaa no Am, ja mam przecież żonę... - zaczął się wykręcać
-No dalej to przecież tylko gra. Nie takie rzeczy się robi grając
w butelkę. - uśmiechnęłam się na myśl dnia, w którym grałam w
tą grę z Kate i musiałam krzyknąć do ludzi na ulicy, że mam
hemoroidy. Ona zaś musiała się zapytać czy nie ma ktoś papieru
toaletowego bo jej się skończył. Zaczęłam się śmiać, a Andrew
chciał wyjść, bo pewnie myślał, że mi się coś majaczy.
Chwyciłam go za rękę, by go zatrzymać. Szepnęłam cicho „Stój”
zanim nasze wargi się spotkały. Na dworze padał deszcz, a stuk i
szum idealnie komponował się z harmonią naszego pocałunku. Nie,
żebym całowała się po raz pierwszy ….. no dobra. To był mój
pierwszy pocałunek. I ciesze się, że odbył się tam, wtedy i z
nim. Gdy oderwaliśmy się od siebie on popatrzył mi prosto w oczy
a potem wyszedł z pokoju.
Usiadł na swoim łóżku i patrzył smętnie w okno.
-Jesteś zły? - szepnęłam obejmując go lekko. Nie odpowiedział.
- Zapomnij.
-Kiedy ja nie mogę! - wyszarpał się z moich objęć. - Jesteśmy z
Marią razem od dziesięciu lat! A ja zachowałem się jak jakiś
ostatni dupek.
-Nie musi o niczym wiedzieć.
-Nie będę już umiał spojrzeć jej w oczy.
-Oj gadasz jak w tych debilnych serialach obyczajowych typu Mody na
sukces. No a tamto... to przecież tylko gra – przekonywałam
-Ale dla mnie nie! Jezu...czy można kochać dwie kobiety
jednocześnie?
-Jeśli to czujesz to pewnie tak.
-A co jeśli jesteś tylko zauroczeniem które minie? Spaprze sobie
tylko życie a ty będziesz tylko chwilowo …
-Przecież nie musisz się rozwodzić.
-Ale chce być szczery wobec Marii. A ty idź już do swojego pokoju.
Późno już.
Przybliżyłam się do niego i pocałowałam delikatnie w kącik ust
ale on nic na to nie zrobił więc wróciłam do pokoju i włączyłam
sobie One Direction. Wpatrywałam się w jadące za mną autobusy
zresztą ekipy puki nie zasnęłam.
(perspektywa Kasi)
Nie wiem, co się z nią działo, że się tak zachowywała ale chyba
musiała wczoraj się nieźle upić. Patrzyła nie widzącym i pustym
wzrokiem na widownie i dziwnie się ruszała. Myliła słowa i gubiła
rytm. Ale fani klaskali. No i cóż to jest to co ma na ręce. Ma ją
całą po bazgraną! Gdy po długim aplauzie wreszcie zeszła ze
sceny spytałam jej się co się stało, ale zanim do niej doszłam
napadło ją grono paparazzich.
-Czy spożywałaś alkohol przed występem? - spytała reporterka
przykładając jej mikrofon bliżej ust
-Nie wasza sprawa!
-A co to za znaki masz na ręce?
-Harry, Liam, Louis, Zayn Niall, Harry, Liam, Louis, Zayn Niall ….
- i zaczęła odchodzić od reporterów
-Czy planujesz występ wspólnie z One Direction?
-A tam chuj wam w dupę jadę do Anglii!
---------------
I jak? :d
Skrobnij komenta!
Sorka, że nie ma 1D, bo już się dopominacie, ale już w czwrtej części się pojawią!
Kiedy nn.???
OdpowiedzUsuńBędzie jeszcze w tym tygodniu (dziś albo jutro). Przepraszam, ze tak dlugo nie pisalam ale - szkola.
OdpowiedzUsuń